|
poniedziałek, 15 listopada 2010
środa, 09 czerwca 2010
Powiedzmy to
"Powiedzmy to jasno. Obudzić się, wstać i wyjść to często zadanie ponad ludzkie możliwości. Powiedzmy to wprost. Autofobia jest wpisana w geny naszego gatunku. Powiedzmy to bez ogródek. Czasem nasza głowa okazuje się za ciężka dla ciała, więc błaga, by ją od niego odczepić, a ciało jest zbyt wstrętne dla siebie samego, więc błaga, by zrzucić porastającą je łuskę, skórę, skorupę. Powiedzmy to otwarcie. Nie radzimy sobie ze swoją banalnością. Wpychamy się w mity, metafory, awatary, nieczyste Joanny d’Ark i św. Jerzych pogruchotanych przez smoki. Ale w końcu i tak będziemy musieli się obudzić, wstać i wyjść." www.ultramaryna.pl
środa, 21 kwietnia 2010
wtorek, 16 marca 2010
chcę !
takbardzochcębyćkochany! chowam między poduszki pod powieką pod skórą w zaszyfrowanym milczeniu ucieczkach znoszonych bólach i w śmiechu kryję zgniecione w kulkę w najbardziej wewnętrznej z wewnętrznych kieszeni marzenie odwieczne slogan którym krzyczą bez wyjątków każde ludzkie oczy
wtorek, 23 lutego 2010
* * *
środa, 10 lutego 2010
" znam kobiety tak pragnące miłości że pozwalają swymi świeżo umytymi włosami wymiatać z katów kurz znam kobiety tak łaknące czułości że pozwalają napełniać się nasieniem byle komu byle gdzie znam ich córki które dla ciepłego słowa pozwalają rozpruwać swą niewinność na parapetach nocnych klubów " (K.Nosowska) to takie... rozwinięcie wczorajszej myśli porażająca prostota prawd
poniedziałek, 08 lutego 2010
ślady
"Od kompromisów (...) na mojej twarzy pojawiają się ślady niedobrych doświadczeń. Od bezdusznego pocałunku umiera część mojej duszy." jest coś na rzeczy
piątek, 24 lipca 2009
Sted
przypisany szczeniackim napięciom, gitarowym, pryszczatym włóczęgom, młodym gniewnym, którzy są przekonani, że mają pomysł na lepsze wszystko - niesłusznie zjawiskowy - wciąż dla tych którzy mają w sobie - jeszcze okruch niepokoju, tęsknoty i wiary "Jeżeli coś dotyka cię, znaczy: dotyczy cię. Jeżeliby nie dotyczyło cię - nie dotykałoby cię, nie zrażało, nie obrażało, nie drażniło, nie kuło, nie raniło. Jeżeli bronisz się, znaczy: czujesz się atakowany. Jeżeli czujesz się atakowany, znaczy: jesteś celnie trafiony. Miej to na uwadze." "Znałem niektórych, którzy mówili, że maja tylko jedno życie, i że muszą się sprawdzić; kim są? I sprawdzali się idąc po trupach i przemieniając się w potworki. " "Szedłem zatem więc, nie za prędko, nie za wolno, oddalając się. Czułem ruch powietrza do okołagłowy i było mi nieźle, czułem się nieźle, bo nie marzę o wielkiej karierze, o wielkiej przyszłości i żebym tak całe zycie miał kawałek chleba i od czasu do czasu jakąś robotę i żebym tak całe życie miał zdrowe nogi i rozum, to to by była dla mnie wieczna szczęśliwość." "Przyłapałem się w tej samej chwili na tym, że nie zawsze, nie zawsze oczywiście, ale czasami, jeśli akurat śmieję się, to dlatego, żeby po prostu nie zapłakać." "Cierpienie jest jedyną drogą do jakości, do mądrości, do zdrowia, do szczęścia. Ta droga może być krótka i może być długa. Krótka, dla tych, którzy nie udają, czyli dla ludzi prawych, druga dla tych, którzy udają, czyli dla obłudników." "Ja się czuję bardzo bezpiecznie, jak jestem sam. Najwięcej. Bardzo mi jest dobrze ze sobą samemu. Ja od razu powiem temu, który mnie odkryje, żeby się na mnie nie gniewał, jak sobie będę odchodził trochę co jakiś czas." "Położyłem się wieczorem i obudziłem się rano. Przecież to jest jedno z najpiękniejszych zdań świata, to jest olśniewające, to jest snop światła w same oczy, w same usta. Jak mogłem tego przedtem nie zauważyć? Ile razy wypowiedziałem to zwyczajne proste zdanie, nie zdając sobie sprawy, nie widząc, ślepy, że to jest przecież cud, opisanie cudu." "Twoje cierpienie nie jest przypadkiem. Cierpieć należy do porządku życia, do żywej, pozaczasowej, pozaprzypadkowej kolejności. Bo to oczywiście przez prawe cierpienie wychodzi się z cierpienia. Bo jakże by inaczej? To przez cierpienie dochodzi się do poznania siebie, a przez poznanie siebie do zdrowia, do szczęścia, do życia, do wiecznej cudownej dziewiczości. Widzisz, dla człowieka prawdziwie żywego, nie ma takiego nieszczęścia, co nań zwalając się, nie przemieniło by się w niewyobrażalne szczęście." "Każdy z nas samotny, czemuż więc my gwiezdne dzieci, gwiazdozbiór piękny przepiękny wręcz, nie skupimy serc? " E.Stachura (18 sierpnia 1937 - 24 lipca 1979) www.culture.pl i tysiąc pieśni SDM... choćby TA
czwartek, 16 kwietnia 2009
Bracie, który nie wiesz, na co czekasz
Bracie, który nie wiesz, na co czekasz, który trzymasz się kurczowo tego, czego w sobie nie cenisz. Jak rozbitek nie wiesz, co robić. Jak rozbitek czujesz pustkę wśród gromady. Jak rozbitek chodzisz po omacku, pośród blasku neonów i łukowych lamp. Jest takie czekanie, które już jest spotkaniem, Jest taka ciemność, która już jest światłością. Jest taka cisza, w której słyszysz NIESŁYSZALNEGO. Antonina Krzysztoń
wtorek, 06 stycznia 2009
Na cud czekając
Pomódlmy się w Noc Betlejemską, Noc szczęśliwego rozwiązania, By wszystko nam się rozplątało; Węzły, konflikty, powikłania. Aby się wszystkie trudne sprawy Porozkręcały jak supełki, Własne ambicje i urazy Zaczęły śmieszyć jak kukiełki. I aby w nas złośliwe jędze Pozamieniały się w owieczki, A w oczach mądre łzy stanęły Jak na choince barwne świeczki. Aby wątpiący się rozpłakał, Na cud czekając w swej kolejce, A Matka Boska – cichych, ufnych – Jak ciepły pled, wzięła na ręce. Ks. Jan Twardowski
wtorek, 16 grudnia 2008
Pilnie poszukiwany
Nad telewizorem, patronem mojej codzienności, wisi starannie rzeźbiona głowa Buddy. Okna od strony południowej strzeże figura odzianej w błękitną szatkę Najświętszej Panny w asyście czterech anielskich buziek. Dalej: szczupły Siddhartha medytujący w pełnym lotosie i podobny, lecz śpiący, kawałek dalej na wschodnim parapecie; rzetelna kopia prawosławnej ikony; tryptyk z wizerunkiem Jezusa; kopia średniowiecznej miniatury przedstawiająca zmartwychwstanie umarłych; kolejna Maria z wyzierającym spod sukni sercem generującym promienie; oko Proroka dyndające na gałce od szafki kuchennej... Wizę do swojego świata przyznawałam przedstawicielom różnych religii, kierując się względami estetycznymi, pomijając ich symbolikę. Biblioteka to również zbiór całkowicie sprzecznych koncepcji wielu autorów dotyczących najlżejszej z najlżejszych kwestii - ducha. Duch we mnie był jak teren pod inwestycję, działka, na której rozpocznę budowę, gdy przyjdzie pora, powstanie projekt, zgromadzę środki. Od jakiegoś czasu dusza mnie swędzi. Jęczy we mnie monotonnie w ciągu dnia, by w tej najcichszej godzinie, poprzedzającej sen, wyć jak straceniec. Czuję prawdziwie niewyimaginowaną pustkę, a fakt jej istnienia demoluje mój spokój. Podejmuję próby zasypania tego chłodnego lochu jedzeniem, dźwiękami, obrazami. Jadaremnie. Duch we mnie pragnie deklaracji, stempla, flagi. Urzeczywistniam stan, który jednym zdaniem opisał Cioran: "Gdy grozi nam, że zwariujemy od samych tylko rozmyślań nad istnieniem, to znaczy, że bardzo nam już blisko do skoku w Boga". Zatem moja pustka to przestrzeń wytrącona z rozmyślań. Rozmyślań jałowych, pozostawiających sińce na umyśle, wywołujących zakwasy wyobraźni. Czuję frustrację daleko głębszą niż ta będąca udziałem niezaspokojonej kochanki czy mężczyzny przegrywającego starcie ze wspomnieniem żony ojej byłym. Wydrążona bynajmniej nie metaforycznie, pozwalam się wziąć w okupację trwodze, a wiadomo, że jak trwoga, to do Boga. Ta sama nadpobudliwość intelektu, która wywaliła mnie swego czasu na obrzeża przynależności duchowej, teraz nakazuje rozglądać się za fajnym Bogiem, którego czułe ramiona stawią opór potencjalnemu ześwirowaniu. Jednak elementarne poczucie wstydu i niemożliwy do zignorowania smrodek kalkulacji sprawiają, że nie mam śmiałości zasilić żadnej ze wspólnot religijnych, przyjąć schronienia w żadnym ze znanych mi bóstw. Z drugiej strony rozpoznaję w sobie przestrzeń na uniesienie duchowe, wierzę, że na samym wierzchołku istnienia zasiada byt idealny. Ostatnio często spotykam osoby, które wykorzystując sekundę mojej nieuwagi, podrzucają mi prątek ukierunkowanej wiary, rozsiewają wirus żarliwości religijnej. W niedzielę odwiedziło mnie dwóch mnichów franciszkańskich. Piękni urodą u mnichów niekonieczną, dowcipni arcyświecko, pachnący niepokojąco przyjemnie. Rozświetlili mi tę niedzielę tak bardzo, że przez chwilę czułam się niemal zwerbowana. Potem jednak pojawił się wątek wyrzeczenia, konieczność ofiarowania siebie i, co naj tragiczniejsze, przymus praktyki. I wtedy serce ścisnął mi skurcz. Musiałam wreszcie przyznać, że to nie chroniczna potrzeba buntu, współtworzący skład krwi sceptycyzm, przerost rozumu, alergia na dogmat, ataki paraliżującego zwątpienia czynią ze mnie duchowe chuchro, lecz zwykłe, niewarte nawet piosenki lenistwo... Ugięłam się pod ciężarem tej świadomości. Praktyka jest przecież esencją wiary i dotyczy to wszystkich systemów religijnych. Czy jestem zatem skazana na przeczołganie się przez życie z tym wilgotnym, przepastnym lochem wewnątrz? Jak mam się pobudzić do działania, jakich ziół nawarzyć, jakiej podniety zakosztować, by nakłonić lenia w sobie do dezercji? Chyba tylko miłość ma na mnie stymulujący wpływ. W stanie zakochania, miłosnego pulsowania przedsionków, falowania świadomości mam siły na zapasy z własną ułomnością. Muszę się zakochać w Bogu. Poszukiwany dowcipny, czuły, skłonny do dzielenia się wszechwiedzą... Uroda bez znaczenia. K.Nosowska, "Zwierciadło" 12/2007
środa, 26 listopada 2008
Twoje szczęście
Twoje szczęście umieć przyjąć przywitać czułym uśmiechem iskrą nadziei że już zostanie z Tobą że będzie trwać choć nie ogrzeję tym moich zimnych dłoni choć teraz zniknę Ci z głowy i z myśli choć minął mój czas potrafić je przyjąć
wtorek, 25 listopada 2008
powiedz, co jest we mnie
" Kobieta przybywa z krainy milczenia i zachowuje się, jakby zamieszkała w obcym kraju, którego języka musi się wyuczyć: nigdy nie staje się on jej własną mową. By wyrazić siebie, musi posłużyć się pojęciami, które w nikłym stopniu oddają rzeczywistość, ponieważ przynależą do mężczyzn. Kobieta próbuje wytłumaczyć, nigdy jednak jej się nie udaje. Właśnie dlatego mężczyzna nie potrafi zrozumieć kobiety. Pogoń za kimś, kto określi istotę jej samej - oto, co kładzie się cieniem na kobiecym przeznaczeniu: powiedz, co jest we mnie, ja o tym nie umiem mówić... Odwieczne poddaństwo, odwieczna nienawiść i rezygnacja..." E. M. Remarque
piątek, 14 listopada 2008
sobota, 18 października 2008
wiki prawdę powie
"(...) reakcja na lęk, zastępująca agresję lub ucieczkę (możliwości wykorzystania tych opcji są znacznie ograniczone ze względu na normy społeczne), toteż śmiech jest charakterystyczną ludzką społeczną czynnością lękową. Uśmiech wiąże się z tym, że mózg wydziela endorfinę, która zmniejsza ból fizyczny i cierpienie psychiczne i zwiększa poczucie zadowolenia, co jest reakcją obronną organizmu w sytuacji, gdy organizm odbierze bodziec, który zinterpretuje jako zagrożenie i się go zlęknie." wikipedia - "śmiech". |